czwartek, 8 lutego 2018

Lakier hybrydowy Morninng Coffee z Nails Company i Venalisa Platinum w otoczeniu białych cyrkonii

Subtelne bling bling jako rozgrzewka przed Walentynkami. 


Użyte produkty:
Paznokcie przedłużone i budowane żelem z Victoria Vynn 
Kolor cielisty to Morning Coffee z Nails Company kupiony w PL
Brokatowy na małym palcu to Venalisa Platinum 1206: [klik]
Cyrkonie białe mix rozmiarów: [klik]
Bulion z Born Pretty: [klik]
Top no wipe Venalisa: [klik]

Ja po prostu musiałam, a nawet MUSIAŁAM użyć tej Venalisy srebrnej. Kompletnie skradły moje serce, gdy tylko robiłam ich wzornik. Kupiłam 5 kolorów i jestem głodna jeszcze dwóch. Po prawdzie wymagają dwóch dość grubych warstw, a drobinki tych flakesów musiałam równomiernie rozkładać posiłkując się osobnym cieńszym pędzelkiem. Ale efekt końcowy mrrrr taki detektor na sroki!

Cyrkonie błyszczą pięknie. Póki co... Mam je pierwszy raz na paznokciach więc nie wiem jak z trwałością. Nie kupiłabym ich ponownie. Już kiedyś powiedziałam sobie że nie kupię mixu rozmiarów sprzedawanych w jednym woreczku, bo potem kurwicy idzie dostać szukając między nimi odpowiedniego rozmiaru. No i niestety, ale jakieś 70% cyrkonii w takim woreczku to te giganty, które można sobie co najwyżej na czoło przykleić i udawać jednorożca...

Bulion kupiłam jako dusza szukająca oszczędności. Chciałam w jednej cenie mieć kilka kolorów i rozmiarów. W tej kwestii to był strzał w 10tkę... ale prawdopodobnie i tak będę sięgać tylko po te najmniejsze 

Top w fazie testów. Jak na razie błyszczy tak, że aż ciężko zrobić zdjęcie. Odbija się w jego tafli wszystko i zniekształca  mam nadzieję, że blask zostanie na dłużej.

Co jeszcze dodam...
Cała stylizacja została wykonana na bazie pell off z Born Pretty: [klik]
Jako że lubię zmieniać stylizację średnio raz na tydzień i raczej nie przepadam za piłowaniem koloru... testuję opcje malowania na bazach ściągalnych. Nakładałam bezpośrednio na już zbudowany żelem paznokieć. A przy chęci zmiany stylizacji po prostu przebijam się kopytkiem do warstwy żelu i cały kolor zeskrobuję. Nie odchodzi jednym płatem niestety. Trzyma mocno, więc nie stosowałabym jej na naturalny paznokieć...

Zwykła baza z miss sporty kupowanej w rossmanie niestety nie zdaje egzaminu. Lakier dość szybko odłazi przy pierwszym zawadzeniu o cokolwiek. I tak sięgnęłam po bazy utwardzalne w lampie.
Próbowałam już naszą polską pell off z Silcare Garden of Colour, na której spokojnie przy niezbyt intensywnym trybie życia lakier wytrzymuje do tygodnia. Teraz czas na test tej z BP. Pierwsze wrażenie? Baza BP jest rzadsza co pozwala na bardziej precyzyjna aplikację w cienkiej warstwie. Ta z Silcare niestety lekko glutowata i potrafi zostawić zacieki, które potem widać na kolorze w postaci górek i dolinek. Szczególnie kłopotliwe przy skórkach...
Niestety przy zdejmowaniu tej stylizacji nieco się namęczyłam. Baza pell off z born pretty zdecydowanie za mocno trzyma. Było tyle skrobania, że chyba lepiej i łatwiej byłoby kolor po prostu spiłować. SIlcare pod względem usuwania koloru zdecydowanie lepiej się spisuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz