sobota, 30 stycznia 2016

Elite99 Reinforce Gel z Aliexpress jako zamiennik dla Semilac Hard?

Postanowiłam zrobić nowego posta i oddzielić recenzję tego żelu od recenzji Cat Eye.

 Cena bazy i Reinforce Gel: 8,55zł/szt (kupione w promocji)
Link: http://www.aliexpress.com/item/Elite99-Metallic-Mirror-Effect-Soak-Off-UV-LED-Gel-Nail-Polish-Metal-Firebrick/32267356001.html?spm=2114.13010208.99999999.5.OqDRaX



Początkowo byłam pełna obaw względem tych produktów. Kupiłam je w impulsie chwili na aukcji z lakierami metalicznymi. Potem przeczytałam że te lakiery schną na powietrzu, a nie w lampie. Na szczęście obawiałam się niepotrzebnie. Kolory może i faktycznie są schnące na powietrzu. Ale ta baza i żel na pewno są hybrydowe i utwardzają się tylko w lampie. Buteleczka z żelem zainteresowała mnie szczególnie. Od dawna szukam jakiejś alternatywy dla Semilac Hard, żelu silikonowego, czy też bardzo drogiej Extra Base z NeoNail.

 Według zaleceń w opisie aukcji żel ten ma służyć tylko wzmacnianiu paznokcia i zwiększeniu trwałości tych metalicznych lakierów... oraz że należy go nakładać na specjalną bazę. Mimo tego postanowiłam spróbować. Oczywiście kupiłam również bazę niby dedykowaną do tego setu. Ale myślę, że jeśli macie już dobrą bazę hybrydową to kupowanie nowej jest zbędne.

edit. W dalszej części posta wspominam o zaletach uciekania tego reinforce gelu z brzegów paznokcia. Prawdopodobnie jest to efekt uboczny używania bazy Elite (takie przynajmniej chodzą słuchy w internetach, że lakiery na ich bazie uciekają). U mnie niedługo będzie 4 tygodnie jak tylko uzupełniam odrost w tym przedłużeniu więc nie próbowałam jeszcze nakładać na inną bazę. Jak tylko będzie okazja to zobaczę, czy na innych też się kurczy :)

 Najpierw wykonałam próbę na kciuku. I efekt pozytywnie mnie zaskoczył. Pazur po przedłużeniu był twardy i stabilny.


 Oczywiście jestem zbyt ostrożna, żeby nakładać tego typu produkt na wszystkie paznokcie bez sprawdzenia, czy się odmoczy w acetonie. I mogę powiedzieć - odmoczy się! W acetonie zaczyna się robić taki pomarszczony skwareczek. Chociaż... Znacznie ciężej i dłużej schodzi z odmoczeniem niż np. Hardi. Boki w miarę szybko się odkruszają, ale ze środka paznokcia (gdzie nadbudowujemy trochę kształt krzywej C) już nieco gorzej. Warto pilnikiem o bardzo dużej ziarnistości przejechać i zrobić kilka żłobień, albo podpiłować nadmiar żelu. Aceton szybciej wtedy rozpuści produkt. Ogólnie jestem zadowolona. Grunt że w ogóle można go odmoczyć.


Żel jest dosyć rzadki. W konsystencji może minimalnie rzadszy niż Hardi. Nakładanie jest więc tak samo problematyczne. Szczególnie gdy chcemy również krzywą C nadbudować.


 Po próbie odmoczenia mogłam spokojnie nakładać żel na obie dłonie.
Zacznę od rzeczy najważniejszej - od tego jak przygotowałam paznokcie oraz jak aplikowałam dany produkt. Ponieważ od tego w głównej mierze zależy trwałość. Oczywiście osoby znające się na rzeczy mogą tą część recenzji pominąć. Ewentualnie udzielić jakiejś rady, jeśli coś robię źle. Profesjonalistką nie jestem. Ale wolę dokładnie opisać również proces, żeby nie było niedomówień. Po kolei:
 
1.
Usunęłam z paznokci wszelkie resztki starych manicure... odmoczyłam wszystko do gołego paznokcia i spiłowałam długość niemal do zera (zostawiłam tylko tyle wystającego paznokcia ile wymaga podłożenie szablonu). Piłowanie do zera oczywiście nie jest konieczne... ja ścięłam swoje, żeby zrobić test przedłużania i przy okazji żeby trochę odżyły. Teraz pod przedłużeniem będą sobie znów powoli rosnąć. Tak moje pazury prezentowały się przed przedłużaniem:
 

 2. 
Zmatowiłam pazurki bardzo drobnoziarnistą polerką - używam takiej 7 etapowej i do matowienia używam 3 najdelikatniejszych stron. Pamiętajcie, że do hybrydy nie trzeba piłować płytki. Wystarczy kilka razy lekko przejechać. Standardowych białych bloczków polerskich do naturalnej płytki nie używam nigdy.

3. 
Przed przystąpieniem do przedłużania przygotowałam sobie szablony. Jestem z tych nieszczęsnych dusz, które muszą je sobie docinać dodatkowo, bo inaczej nie pasują do kształtu paznokci. Dobrze dopasowany szablon to podstawa przedlużania.

4. 
Dokładnie oczyściłam ręce z pyłu i odtłuściłam obficie cleanerem. Jedną rękę posmarowałam primerem, drugą nie (chciałam przetestować, czy w moim przypadku wpłynie to w jakimś stopniu na trwałość). Potem cienka warstwa bazy i ręka do lampy diamond na 60s (tak na wszelki wypadek każdą warstwę utwardzałam dłużej niż trzeba). Po utwardzeniu bazy nakleiłam szablony, które przygotowałam sobie wcześniej.

5. 
Przedłużanie wykonywałam robiąc po dwa palce naraz, ktoś bardziej wprawiony pewnie robiłby od razy 4. Ja od dawna nie budowałam pazurów więc chciałam uniknąć ryzyka wszelkich niedoróbek, które mogłyby wpłynąć na trwałość, typu: spłynięcie żelu na skórki, złe dopasowanie szablonu i nadlanie się żelu pod paznokieć itp.

6.
Pierwszą warstwę żelu nakładałam cienko na paznokciu i od razu nadlewałam go na szablon na mniej więcej taką długość, jaką chciałam uzyskać. I do lampy na 60s. Żel wydziela dużo ciepła (tak samo jak Hardi), dlatego jeśli poczujecie, że Was parzy to wyjąć na chwilę palca i znów wsadzić do lampy, gdy nieprzyjemne odczucie minie.

7. 
Drugą warstwę nakładałam cienko na całą powierzchnię paznokcia i części przedłużone. Krzywą budowałam później, już hurtowo. Czemu? Bo żel jest mocno lejący i jeśli będziemy kłaść od razu dużą ilość na każdy palec kolejno to zanim zrobimy ostatnie pazury, żel spłynie nam na paznokciach robionych na początku. Tak więc gdy wszystkie pazury są cienko pokryte drugą warstwą żelu to w miejscu gdzie znajduje się nasza linia stresu aplikujemy większą kroplę żelu. I przechylamy rękę w różne strony tak, aby żel ładnie się nam wypoziomował w formie wzgórka. Przed włożeniem do lampy jeszcze na chwilkę odwróciłam palce do góry nogami. Biorąc pod uwagę, że w tym wypadku żel nakładany był grubiej to i utwardzałam je trochę dłużej.
Jak rozpoznać gdzie jest linia stresu? Ja u siebie uwypuklam paznokcia w miejscu, gdzie najczęściej mi się on łamie. Czyli gdy nacisnę czubek paznokcia w dół... to miejsce w którym paznokieć się zagina jest naszą linią stresu. Nie wiem, czy dobrze to wyjaśniłam. Jeśli bredzę to mnie poprawcie, albo dajcie odnośnik do jakiegoś fajnego tutoriala.
Tak prezentowało się to przed opiłowaniem kształtu:


 8. 
Trzecią warstwę żelu dawałam w razie konieczności – jeśli któryś wyszedł za cienko lub krzywo.

9. 
Pilniczkiem o gradacji 180 wyrównałam krawędzie nadając im kształt migdała oraz wypolerowałam wszelkie nierówności na powierzchni nadbudowanego pazura nadając im jak najbardziej opływowy kształt. Po opiłowaniu wyglądało to tak:

 
10. 
Dalej po obmyciu pyłu już można nakładać normalnie kolor i top. Resztę manicure utwardzałam już po 30 sekund w diamenciku.


Przy ocenie trwałości przedłużenia muszę zaznaczyć kilka faktów:

Nie mam męża, dzieci, ani nie jestem typową Panią Domu. Gary myję dopiero jak mi się nazbiera za duży stos i nie mam nic czystego do zrobienia sobie kawy. Jak gotuję to tak, by starczyło na kilka dni. Rzadko piorę ręcznie. Mam tylko kabinę prysznicową, więc nie wiem do końca czy żel namięka w kąpieli. Nie mam styczności z silnymi detergentami. Nie uprawiam sportów. Generalne porządki robię raz w tygodniu. Czyli ogólnie nie prowadzę zbyt intensywnego życia :)
Do tego nie zalewam skórek, ani nie pozwalam aby mi się żel wylał pod szablony. Od spodu wszystko równiutko zawsze przylega.

Po przedłużeniu nałożyłam kolor.


TYDZIEŃ PÓŹNIEJ


Po tygodniu spiłowałam kolor. Przedłużenie pod spodem pięknie trzymało - zero podpowietrzeń, odkruszeń itp. Postanowiłam więc tylko uzupełnić ten milimetrowy odrościk, wyrównać i nakładać nowy kolor. Tak się to prezentowało po uzupełnieniu:



I na to nałożyłam nowy kolor.

KOLEJNE 6 DNI PÓŹNIEJ:

 Spiłowałam sobie kolor na lewej ręce, a prawą odmoczyłam. Przedłużenie na obu rękach było bez najmniejszych uszczerbków. Znów żal było mi ściągać tą jedną rękę. Ale obiecałam i tak też zrobiłam.
I powiem Wam... popełniłam błąd z tym odmaczaniem. Postanowiłam nie spiłowywać nadmiaru tylko odmoczyć całość razem z lakierem, czyli... 2-3 warstwy żelu + krzywa C + 3 grubsze warstwy cat eye + aceton = „o ja pier**e!!!” Nie pamiętam szczerze mówiąc jak odmaczał się hard przy tak solidnie nadbudowanych pazurach, ale tutaj byyyyło ciężko. Plus jest taki, że żel trzyma bardzo dobrze, nie podpowietrzał mi się w ogóle, pazury twarde. Dla mnie więc jest idealnie. Spiłowanie nadbudowanych pazurów frezarką to chwila moment. Tak więc polecam też żel dziewczynom, które wolą piłować kolor i uzupełniać odrost oraz dziewczynom które tylko wzmacniają naturalną płytkę jedną lub dwoma cieniutkimi warstwami takiego specyfiku. Ale jak ktoś chce odmaczać co półtora lub dwa tygodnie i ciągle robić od nowa przedłużenie... ojojoj ja bym nie miała cierpliwości. A tak wyglądały pazury po odmoczeniu tego wszystkiego. Bo w końcu się udało oczywiście :D



No więc prawa ręka została dziś wzbogacona Hardem. O dziwo mimo, że Semilac jest bardziej gęsty to znacznie ciężej robiło mi się nim pazury. Strasznie mi spływał i zalewał skórki. Reinforce ma ten (o dziwo) plusik, że lekko ucieka z brzegów, szczególnie przy pierwszej warstwie. Dzięki temu nie ma aż takiej tendencji do spływania.  Niestety po odmoczeniu pazurków musiałam też trochę długość opiłować więc trzeba było przedłuzyć troszkę bardziej. Szponki przedłużone o tak:



Przeprowadziłam również test ciepłej wody. Po 15 minutach w gorącej wodzie oba żele trochę zmiękły... ale w tej próbie korzystniej wypadł Elite99 (pozostał bardziej stabilny mimo znacznie cieńszych warstw). A że zużyłam już w swojej karierze prawie dwie buteleczki Harda więc mogę już wstępne porównanie wstawić.


KOLEJNY TYDZIEŃ PÓŹNIEJ:

To już 3 tygodnie z Reinforce Gelem i jeden tydzień z Semi Hardi.
Na razie obie ręce świetnie się trzymają.



Reinforce Gelu użyłam również na mamie w celu usztywnienia naturalnej płytki. Kładłam jej dwie cieniutkie warstwy. Ona ma baaardzo problematyczną płytkę i ogólnie pracuje w ciężkich dla paznokci warunkach... i mani wytrzymuje zwykle tydzień, w porywach do półtora. Na tym żelu wytrzymały 2 tygodnie i jeden dzień zanim jeden z paznokci odpadł. Użyłam na niej ten żel razem z primerem bezkwasowym Semilac i bazą Elite. Jak dla mnie sukces. Od razu pokaże jak wyglądają resztki pod odmoczeniu takich dwóch warstewek. Tak więc problem z odmaczaniem pojawia się raczej tylko przy nadbudowaniu paznokci, bo wtedy robimy je dosyć grubo. Ale wzmacnianie naturalsów to odchodzi potem całkiem znośnie.


6 DNI PÓŹNIEJ:

palec wskazujący budowany Semilac Hardem zaczął się odklejać na granicy przedłużenia. Czyli pierwszy uszczerbek wystapił po 13 dniach. Zbudowałam pazura od nowa. Resztę palców uzupełniłam tylko na odroście. Druga ręka na której mam reinforce gel nadal trzyma. Jeden palec trochę się odkruszył przy skórce podczas ściągania koloru frezarką, ale załatałam, uzupełniłam odrost i dalej śmigam z tym przedłużeniem... to już równiutko 4 tygodnie.

 5 DNI PÓŹNIEJ:

Dziś muszę spiłować i odmoczyć Harda... czyli po prawie 2 i pół tygodnia Semilac do wymiany. Niestety podpowietrzył się w kilku miejscach i zaczął odstawać, a przy jechaniu frezarką leciał w strzępach przy skórkach. Mały palec przy piłowaniu koloru odpadł na przedłużeniu.
Reinforce na razie się trzyma. Kolejny palec trochę odszedł przy skórce, ale dałoby radę podpiłować ubytek, załatać, uzupełnić odrosty i dalej w nich jeszcze pośmigać. Niestety długość spiłowałam już do tego co mi odrosły naturalki pod spodem. Teraz będzie mi ten żel służyć tylko do wzmacniania płytki, aby mi paznokcie nie pękały przy zapuszczaniu.

 postanowiłam odmoczyć od razu obie ręce i zobaczyc dokładnie jak się oba produkty odmaczają przy takiej samej ilości produktu na paznokciu. No więc Hardi po odmoczeniu w acetonie robi się kruchy i można go spokojnie zeskrobać z paznokcia. Reinforce pod acetonem nie odmacza się lecz delikatnie rozmięka i stopniowo odkleja się od płytki paznokcia. Zazwyczaj najpierw brzegi. Trzeba więc odskrobać to co odeszło od paznokcia i dalej znów wsadzić w klipsa. No i niestety w miejscu gdzie paznokieć był najgrubszy (krzywa C) w ogóle nie idzie odmoczyć. Trzeba spiłować nadmiar do w miarę cieńszej warstwy i dopiero ponownie włożyć w klips. Po tym już odejdzie raczej bez problemu. Nie zalecam zrywania na siłę, bo przylega naprawdę bardzo mocno do paznokcia i odrywanie żelu może się źle skończyć.... Nie trzeba go w każdym razie piłować do gołego paznokcia jak w przypadku żeli twardych. Jednak odmaczanie jest znacznie bardziej problematyczne. 
Mimo to nadal uważam że Reinforce w tej walce wygrał, bo mi akurat zależy na maksymalnej trwałości... aby móc przez ileś tygodni z rzędu tylko spiłować kolor i uzupełniać odrost żelu. 
W przypadku Harda niestety po dwóch i pół tygodnia trzeba było jednak zdjąć wszystko. 
Reinforce miałam na ręce od 5 tygodni (bez dwóch dni) i spokojnie mogłam kolejny raz tylko uzupełnić odrost. 


Lakiery hybrydowe z Aliexpress (Zlin i Smart shellac oraz Monasi)

Pazury przedłużane Reinforce Gelem na bazie Elite99 i primerze z Semilac.
Na kciuku Monasi 001 (2 warstwy)
Na wskazującym indigo frock (2 warstwy) imitacja CND Shellac
Na fakerze blue rapture (3 warstwy) Zlin
Na serdecznym sage scarf (3 warstwy) Smart
Na małym cityscape (3 warstwy) Smart
Top Smart

W sztucznym świetle (kciuk wygląda tak dziwnie przez punktowe światła, jakie mam w łazience):

W świetle dziennym:


 Gdybym miała jeszcze ze 3 palce to wyszłaby tęcza heh
Zrobiłam taką kombinację, ponieważ chciałam za jednym zamachem przetestować kilka kolorów.

Czarnym z Monasi jestem zachwycona. Piękne krycie, świetna konsystencja, żadnych problemów z utwardzaniem, nie marszczy się itp. Tym bardziej mi szkoda, że tak chińczyki odwalają z ilością tego cuda w buteleczce :(
Indigo frock to kolejny dobrze kryjący mocarz z Ali. Piękny ciemny grafitowy granat.
Blue rapture nakładałam 3 warstwy, ale gdyby drugą nakładać nieco grubiej to trzecia juz chyba nie byłaby potrzebna.
Pozostałe dwa kolory już koniecznie 3 warstwy. A cityscape nie obraziłoby się, gdyby dodać czwartą. Chociaż trzy ostatecznie też dają radę.

Na poniższym zdjęciu prezentuję każdy z tych kolorów nakładany jedną warstwą:

Tuż przed zmianą na kolejny manicure:

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Cat Eye Elite99 lakier hybrydowy z Aliexpress

Otrzymałam dziś paczuchę od Elite99. Trzy lakiery Cat Eye oraz bazę i żel wzmacniający z setu lakierów typu Chrome.

Zamówione 4 stycznia
Dostarczone 18 stycznia (list polecony nadany z magazynu w Holandii)

Cena Cat Eye: 9,90zł/szt (kupione w promocji)
Link: http://www.aliexpress.com/item/Elite99-12ml-Any1-Color-From-48-UV-Gel-Colors-Nail-Gelpolish-Shinning-Colorful-Varnish-For-Nail/32417511453.html

Czerwone kreski na zdjęciu pokazują poziom wypełnienia buteleczek. Sprzedawca deklarował, że każda buteleczka powinna ważyć około 50g. Moje mają kolejno 49, 49, 48 gramów.



Zdjęcie na mlecznym wzorniku z 2 warstwami:

Lakiery mają bardzo słabe napigmentowanie i mleczny wzornik kiepsko to pokazuje. Na paznokciach będą wymagały przynajmniej 3 warstw, albo nakładania na jakiś kolor bazowy zbliżony do koloru danego magnetika. Co nie zmienia faktu, że kolorki piękne.
Wszystkie zostały już wypróbowane. Zapraszam do przeczytania postu do końca :)

Poniżej wszystkie te lakiery nakładane dwoma warstwami na jedną warstwę czerni:


Co prawda na rekach teraz nie odmaczam lakierów. Przy nadbudowanych paznokciach wygodniej jest mi go spiłowywać. Ale w związku z dużym zainteresowaniem odnośnie odmaczania tych Cat Eye zrobiłam próbę na stopie. Po 15 minutach lakier odszedł prawie jednym płatem.

Lakier był nakładany na bazę Elite99.



Na zdjęciu poniżej 3 warstwy 9905. Lepiej nakładać go na podkład. Niby prześwity na przedłużeniu paznokcia są małe, ale jednak są... 


Kolor 9927 (róż) jest bardzo, ale to bardzo transparentny. Konieczne jest użycie pod niego warstwy jakiegoś dobrze kryjącego, jasnego różu. Czyli system jedna warstwa kryjącego + dwie warstwy tego cat eye i efekt będzie wow.
Kocie oko na tym lakierze jest bardzo delikatne, kolor również bardzo subtelny.
 Ja niestety nie posiadam dobrze kryjącego różu. Wykorzystałam półtransparentny Smart Nude Knickers. Musiałam więc przebrnąć przez dwie warstwy Smart + dwie warstwy Cat Eye uffff chyba lepszy efekt uzyskałabym kładąc od razu cztery warstwy Elite heh
Ale teraz już leci do mnie lakier, który będzie idealnie pasować jako podkład do tego magnetika. uniknę więc takich nieprzyjemności w przyszłości.
Od razu zaznaczę - ten róż beznadziejnie wygląda na białym podkładzie, a na czarnym traci cały swój urok i delikatność.


Złoty (9913)... tu też z kryciem marniutko. Kładłam 3 warstwy i wciąż widać prześwit. Na dobrze kryjącej warstwie czarnego podkładu efekt byłby super.

Dziś dostałam full zapas nowych wzorników więc zrobiłam próbnik również na czarnej bazie moich cat eye. Po lewej stronie są nakładane samodzielnie, a po prawej na czarnej hybrydzie. Tylko różowy zamiast nakładać sam to robiłam na różowym podkładzie (inaczej w ogóle nie kryje):

piątek, 15 stycznia 2016

Zlin Shellac Hotsky to Tchotchky 40529 lakier hybrydowy z Aliexpress

Lakier o nazwie Zlin kupiony od użytkownika Zlin na Aliexpress. 
Cena za buteleczkę około 12zł.
Lakieru w buteleczce jest stosowna ilość. Wątpię czy dam radę go zużyć w ogóle :D

Krycie nie jest zbyt rewelacyjne, ale na moich skróconych do zera paznokciach wystarczyły dwie warstwy. Na długich zdecydowanie nałożyłabym trzecią. Poziomowanie jak do tej pory wszystkie te pseudo Shellaki mają dobre lub bardzo dobre. Konsystencja idealna, pędzelek wygodny i precyzyjny. Przyjemnie się nakłada.







Lakier ma przeciętne krycie, ale dzięki temu można go wykorzystać do layeringu i w zależności od podkładu uzyskać inny efekt. Na zdjęciu poniżej: od lewej sam hotsky, w środku jedna warstwa na niebieskim podkładzie, po prawo jedna warstwa na czarnym podkładzie.


sobota, 9 stycznia 2016

Paznokciowe gadżety z Aliexpress - Ceramiczne Kopytka

Kopytko wpadło mi w oko, gdy szukałam czegoś do odsuwania skórek.. co stanowiłoby fajną alternatywę dla walających się wszędzie drewnianych patyczków.
Zobaczyłam piękne opakowanie pełne kryształków i jak ta sroka postanowiłam, że muszę je mieć.







Jest to niby fajna podróbka tego z Indigo. Niestety nie mam porównania, bo szkoda było mi wydać 40zł.

Na Ali kupiłam je w promocyjnej cenie 9,90zł pod tym linkiem:
http://www.aliexpress.com/item/New-Multicolor-Manicure-Nail-Pusher-Pens-Alloy-Diamond-Body-Quartz-Head-Scrubs-Stone-Cuticle-Stick-Pen/32484488966.html

I dla porównania zamówiłam również tańszą alternatywę. Bez pięknego, błyszczącego opakowania. Zapłaciłam 3,93zł pod tym linkiem:
http://www.aliexpress.com/item/1pc-Rose-Women-Stone-Nail-File-Nail-Art-Equipment-Manicure-Stone-Pusher-Nail-Tools/32496994102.html

Tutaj zdjęcie pokazujące końcówkę obu:


Muszę przyznać, że droższa wersja jest wygodniejsza. Kamień jest bardziej "gruboziarnisty", ale też o wiele delikatniejszy. Choć musiałam podpiłować troszkę jego brzegi, bo były mocno ścięte i ostre.. Wydaje się solidny i raczej powinien posłużyć przez dłuższy czas. Na pewno nie zetrze się po paru użyciach. 
 Od razu wypróbowałam go do usunięcia skórek na kciuku. Zamoczyłam więc kamień w odrobinie wody z alkoholem (pięknie chłonie wilgoć) i spumeksowałam skórki. Na koniec usunęłam resztki pędzelkiem. A to efekt użycia (nawet nie porysowałam lakieru!!):



Tańsza wersja wydaje się bardziej tandetna. Kamień jest leciutki, mocno zbity w strukturze, jednolity. Żle mi się nim skórki tarło. W dotyku bardziej jak kawałek gipsu. Wzięłam go głównie w celu zeskrobywania odmoczonych hybryd. I w tym muszę przyznać... radzi sobie świetnie.

piątek, 8 stycznia 2016

Cat Eye Perfect Summer lakier hybrydowy z Aliexpress

Zamówiłam na próbę 3 lakiery z firmy Perfect Summer: cat eye, lakier termiczny i bordowy glitter.

Na razie na moich paznokciach zagościł tylko Cat Eye i to o nim będzie tu mowa. 
Zamówiłam go w zestawie z magnesem za około 20zl. Teraz niestety magnes trzeba kupować osobno. Tutaj link do aukcji:
http://www.aliexpress.com/item/Perfect-Summer-Newest-Gel-Cat-Eyes-Nail-Gel-10ml-Soak-off-Nail-Art-Gel-Lacquer-36/32378068702.html

Przy zakupie wybrałam numer #036 (teraz byłby to numer #016 - niestety sklep pozmieniał w międzyczasie opisy i numeracje). Miał to być piękny morski kolor o zielonym zabarwieniu. Ten co przyszedł jest niebieski bez żadnych zielonych tonów. Nie ma oznaczenia numeru na buteleczce. Mam więc szczere wątpliwości, czy dostałam to co faktycznie zamawiałam. Bardziej mi to przypomina numerek 04 (lub też #014 przy nowej numeracji).
Niemniej lakier ten skradł moje serce. A kolor mimo wszystko jest piękny.

Ma cudne krycie... Dość rzadki więc koniecznie cieniutkie warstwy, albo zamrażać w lampie. Potrafi spłynąć na skórki. Mimo tej nieprzyjemności efekt końcowy wywołał u mnie wielkie WOW!
Błyszczy na paznokciach jak światła w Vegas. Linia z efektu cat eye przesuwa się po paznokciu w zależności jak pada na niego światło. Wręcz ma się wrażenie jakby paznokieć żył!
Efekt magnetycznego lakieru tak mi się spodobał, że leci już do mnie kolejnych kilka odcieni z różnych firm. Mam nadzieję, że znajdę taki, który rozkocha mnie w sobie również konsystencją.



 Świeżo zrobione manicure:


A tak prezentowały się pazurki tuż przed jego zmyciem. Nosiłam ten lakier około 8 dni. W międzyczasie dokleiłam cyrkonie na klej do tipsów. Ostatniego dnia jedna odpadła :)



A teraz parę słów na temat odmaczania tego lakieru.
Oczywiście rozpuszcza się w acetonie, ale baaardzo opornie. Trzeba się nieźle naskrobać. Wielokrotnie wsadzałam palce w klipsy, potem zdrapywałam, znów w klipsy, znów drapanie. Do tego farbuje niemiłosiernie... Całe ceramiczne kopytko pofarbowane na niebiesko, paznokcie całe przebarwione na błękitno....
Kolor dosłownie przeżarł się przez warstwę żelu silikonowego...

Jaka moja rada?
Albo niech stosują go osoby, które będą potrafiły go sobie spiłować zamiast odmaczać.
Albo robiąc manicure stosować jakiś podkład (np. warstwę czarnego / niebieskiego, grafitowego lakieru) i dopiero na to nakładać cat eye. I potem przy zdejmowaniu spiłować top i magnetik, a resztę odmoczyć w acetonie. Ta wersja polecana jest osobom, które nie mają doświadczenia i wyczucia w spiłowywaniu manicure. Pozwoli to uniknąć ryzyka ewentualnego przepiłowania sobie płytki.

Tutaj możecie zobaczyć jak to wyglądało po ponad 30minutach w acetonie. Nie dość że baza semilac ciężko się odmacza to tu jeszcze ten lakier.


Dla porównania zdjęcie jak wyglądają moje paznokcie po zdjęciu "normalnych", dobrze odmaczających się hybryd:


Imitacja Midnight Swim Shellac lakier hybrydowy z Aliexpress


 Lakier o nazwie Zlin kupiony od użytkownika Zlin. Paleta kolorów jak CND shellac.
Kolor okazał się niemal identyczny z tymi, które oglądałam na internecie przed zamówieniem.
Jestem nim absolutnie oczarowana. Zapłaciłam za niego około 12zł.
Buteleczka wypełniona w około 70%, czyli nie ma się do czego doczepić.

Na zdjęciach poniżej dwie warstwy koloru. Kryje wyśmienicie i pięknie się poziomuje.
Idealna konsystencja i wielkość pędzelka. Po czasie mogę też powiedzieć, że dobrze się odmacza w acetonie. Niestety nie ocenię jego trwałości. Okazało się, że lampa diamond nie utwardza odpowiednio mocno mojego ukochanego żelu silikonowego i manicure bardzo szybko zaczął odstawać od paznokci i odpryskiwać :(

 Naklejka oczywiście również kupiona na Ali.





wtorek, 5 stycznia 2016

Matowe błyszczyki z Aliexpress

Skusiłam się wieloma pozytywnymi recenzjami tych błyszczyków.
Na próbę przyleciały do mnie 3 kolorki.

Kupione: 18 grudnia
Dostarczone: 5 stycznia (list nierejestrowany)
Cena: #03 = 2,55zł  /  #18 i #26 = 3,80zł
Link:  http://www.aliexpress.com/item/New-Arrival-Waterproof-Elegant-Daily-Color-Lipstick-matte-smooth-lip-stick-lipgloss-Long-Lasting-Sweet-girl/32227608810.html


Kolor 3 i 26 zasychają i robią się matowe w mgnieniu oka (minuta, góra półtorej), oba bardzo mi się podobają i wyglądają fajnie na ustach. Kolor 18 natomiast miałam na ustach kilkadziesiąt minut i nadal się usta kleiły. Próbowałam pudrem transparentnym obsypać, ale nie pomógł. Kolory 3 i 26 mają inną etykietkę na buteleczce niż kolor 26. I nawet konsystencja i formuła wydają się całkowicie inne. O wiele łatwiej się nakładają i mniej smużą... 


Teraz po standardowych och i ach przychodzi czas na te złe wieści.

Błyszczyki wyglądają ładnie tylko przez jakiś czas. Po godzince lub dwóch zaczynają się łuszczyć i obsypują się z ust jak stary tynk. Pomalowałam się nimi i wyszłam na mróz... wystarczyło 10minut drogi z domu do biedronki, żeby wszystko zaczęło sie kruszyć odpadać!!Usta wyglądały jak rybia łuska. Tak przynajmniej zachowują się, gdy nałożyłam je na suche usta.
Natomiast nakładając pod ten błyszczyk jakąś standardową pomadkę, krem, balsam do ust itp... niestety nie chcą one zaschnąć w ogóle i kleją się cały czas niemiłosiernie. nie pomaga nawet transparentny puder.

No i teraz największy dla mnie psikus ze strony tego produktu... UCZULENIE.

Następnego dnia po użyciu błyszczyków nie zwracałam jakiejś większej uwagi na swoje usta, nic nie bolało, nic nie swędziało, żadnego odrętwienia itp... czułam że były lekko podsuszone, ale jakoś nie pomyślałam, żeby je dokładnie przy lustrze obejrzeć.
Aż tu przy obiedzie, próbując ugryźć kurczaka poczułam jak kącik ust mi pękł... no to poleciałam biegiem do lustra zobaczyć co się dzieje i się przeraziłam. Świeżo pęknięty lewy kącik, jakieś okropne przebarwienia powyżej linii warg (szczególnie widoczne właśnie przy kącikach), usta posiniałe, spękałe, plamiaste...

I kilka godzin później (doszła wysypka i pęknięcie drugiego kącika):


Od razu postanowiłam zrobić sobie próbę również na ramieniu.
Po lewej kolor 18 i to on najwyraźniej okazał się winowajcą. Skóra wokół niego zaróżowiła się już po 8 godzinach od pomalowania. Przy różowym i brzoskwiniowym, nie ma żadnych zmian.


12 godzin po zmyciu błyszczyków z ramienia skóra w miejscu, gdzie był beżowy kolor nadal lekko zaróżowiona i nieco chropowata w dotyku. Brak wysypki.

Niestety nie rejestrowałam na zdjęciach dalszego przebiegu tego uczulenia. Mogę tylko powiedzieć, że wysypka nasiliła się trochę. Krostki podeszły ropą i zaczęły pękać. Usta smarowałam maścią witaminową, a wszystkie zmiany dookoła traktowałam alantanem. Po 4 dniach wargi wróciły do normy, odzyskały zdrowy kolor i wygląd. Zostały jeszcze lekkie przebarwienia wokół ust po wysypce, ale ogólnie całkiem dobrze to juz potem wyglądało. Największym problemem okazały sie peknięte końcówki. Podrażniam je ciągle od nowa i od nowa... za każdym razem jak chciałam coś zjeść lub gdy z kimś rozmawiałam. Ponad tydzień zajęło wygojenie tych pęknięć.

Błyszczyki mają wielu zwolenników więc nie zniechęcam nikogo do ich zamówienia i stosowania. Nie taki jest cel tego posta. Ale myślę, że warto zachować ostrożność :) Zrobienia na ramieniu próby uczuleniowej przed zastosowaniem nic nie boli. Błyszczyki szybko zasychają i nie pobrudzą ubrań, ani pościeli. To lepsze niż potem przez tydzień wstydzić się usta zza golfu wysunąć :P