piątek, 25 marca 2016

Recenzja lakier hybrydowy Gel Len

Te lakiery kuszą przępięknymi kolorami. I chyba tylko tyle dobrego mogę powiedzieć.
Kolory faktycznie są piękne. Malowanie wzorników było dla mnie bajką. Ale już malowanie paznokci... małym koszmarem.

Zamówiłam na próbę 4 buteleczki, gdy były w promocji po dolcu.
Zdjęcie trochę przekłamuje kolory.  Żadnym aparatem i przy żadnym świetle nie udało mi się ich ująć. Są bardzo intensywne, wręcz żarówiaste (szczególnie ten 122). Mimo wszystko cudowne.


Malując wzorniki byłam w nich zakochana! Ucieszyłam się jak dziecko na wieść, że 29 marca mają być w promocji po 5$ za 6 buteleczek. I dodałam sobie już do koszyka 12 buteleczek.
 Na szczęście postanowiłam sobie na święta sprawić nimi wesoły, kolorowy, wręcz pisankowy manicure. I odkryłam dzięki temu jak bardzo się z nimi nie polubiłam.


Na zdjęciu prezentują się w sumię całkiem nieźle prawda? Ale przeszłam wszystkie 7 kręgów piekła w trakcie ich robienia i bluźniłam tak, że sąsiedzi będą się czuć zgorszeni przez cały kolejny rok!

Te lakiery okropnie smużą, nie chcą się poziomować. Każde pociągnięcie pędzelkiem kończy się nowymi wzgórkami i dolinami. O ile na małych paznokciach jakoś da się to w miarę rozsmarować... o tyle na kciuku (gdzie jest większa powierzchnia do ogarnięcia)... idzie zwyczajnie dostać pierdolca.
Zresztą sami zobaczcie. Poniżej zdjęcie po jednej warstwie. Jeszcze nie jest tak najgorzej.



Skórki trochę w złym stanie po spiłowywaniu wcześniejszego koloru.... A lakier daleko od skórek bo zawsze przy drugiej warstwie popycham dopiero dalej, żeby uniknąć efektu tego "schodka" przy skórkach. 
A tak to wyglądało po nałożeniu kolejnych warstw:


Koszmar!!! Im więcej machania pędzelkem tym gorzej. Zazwyczaj manicure naprawdę dobrze mi wychodzi i nie mam problemu z aplikacja lakierów (nawet tych najgorszych)... ale z czymś takim to się jeszcze nie spotkałam... Już miałam ochotę to wszystko w cholerę spiłować bez wykańczania nawet. Ale podkusiło mnie żeby pomalować dwoma warstwami topu. No i top jakoś wyrównał te wszystkie dziury i jakoś to ostatecznie całkiem nieźle wygląda. Święta więc spędze z takimi pazurkami.

Podsumowując - zniechęciłam się do tych lakierów. I te które czekały sobie w koszyku na urodzinowe promocje... właśnie z niego wyleciały! :)

4 komentarze:

  1. Chyba trafily Ci sie jakies 'trefne' lakiery. Ja tez uzywam gel len, zachecily mnie kolory. Mam 083, 103,110,115,121,122,126 i naprawde wszystkimi maluje sie calkiem dobrze. 083, 103, 110 i 115 wrecz rewelacja!! Krycie piekne-2 warstwy spokojnie daja gleboki i zywy kolor. Na bazie i topie sapphire trzymaja bez zarzutu

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie lecą do mnie 101 i 122, zastanawiałam się nad 089 ale widzę, że to jednak nie jest brudny róż ;)
    A co do konsystencji - u mnie tak samo zachowuje się Semilac 003 Sweet Pink. Warstwa harda i topu wszystko ładnie wygładzają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie ja też dwoma grubymi warstwami Topu (a na kciuku trzema) uratowałam to mani. Ale jednak wolę inne, mniej problematyczne lakiery. Lepiej mi nałożyć dodatkową warstwę koloru przy słabiej kryjących, ale dobrze poziomujących się lakierach... niż potem dwie czy trzy warstwy topu nakładać przy tych. Chociaż kolorki są pięknę i może jeszcze w przyszłości dam im szansę i zamówię dwa lub trzy inne kolory.

      Usuń
  3. Do mnie lecą właściwie Perfect Summer, z ich cat eye jestem bardzo zadowolona. Może Gel Len to jednak nie to samo co Perfect Summer, mimo, że kolory są identyczne? ;p

    OdpowiedzUsuń